19.11.2017

„Życie, motocykle i inne niemożliwe projekty” Katarina Bivald


Anette, bohaterka powieści Katariny Bivald pt. „Życie, motocykle i inne niemożliwe projekty”, przez dziewiętnaście lat samotnie wychowywała córkę. Teraz, kiedy Emma wyjeżdża na studia, nadopiekuńcza mama nie wie, czym zapełnić puste godziny. Posprzątać w szafie? A może raz jeszcze poodkurzać? Nie ma żadnych przyjaciół, jeśli nie liczyć tych z miejsca pracy, żadnych zainteresowań i marzeń. W końcu dochodzi do wniosku, że „Życie jest za krótkie, by być nudziarą”[1]. Postanawia częściej odwiedzać matkę mieszkającą w domu opieki, pomóc w przygotowaniach do Dnia Skogahammar, zapisać się na kurs jazdy motocyklem i znaleźć kochanka.

12.11.2017

„A jej oczy były niebieskie” Lisa Hågensen


Ostatnie trzy wieczory spędziłam z książką Lisy Hågensen „A jej oczy były niebieskie”. Jest to połączenie powieści obyczajowej z thrillerem, historia o czterdziestoletniej bibliotekarce Raili, która pod wpływem okoliczności stała się detektywem. Po rozstaniu z narzeczonym kobieta kupiła domek w odludnym zakątku Szwecji, sądząc, że będzie mogła spędzać tam spokojne urlopy. Szybko jednak zauważyła, że w tym pięknym miejscu dzieje się coś niesamowitego. W zachowaniu wielu sąsiadów widać agresję albo apatię. Staffan, który zabiega o jej względy, podobno maltretował swoją poprzednią żonę, jedna z matek w ogóle nie zajmuje się dziećmi, a Olofsson utrzymuje, że od lasu nadciąga coś złego. 

31.10.2017

„Na kogo kolej?” Luigi Pirandello


W dziewiętnastym wieku mieszkająca na Sycylii dziewczyna niewiele miała do powiedzenia: ojciec mógł ją wydać za kogoś, kto jest stary, brzydki i niemiły. Taką właśnie sytuację opisał noblista Luigi Pirandello w minipowieści „Na kogo kolej?”. Osiemnastoletnia, śliczna Stelinna musi poślubić wiekowego dona Diego, który pochował już cztery żony. Na nic jej bunt, płacz, odmawianie jedzenia i grożenie samobójstwem; ojciec jest nieugięty. Przy tym jego upór wynika nie z okrucieństwa, ale z przekonania, że dzięki temu mariażowi córka będzie wolna i szczęśliwa. Przecież starzec wkrótce umrze i zostawi jej cały majątek, a wtedy będzie mogła związać się z kimkolwiek. Choćby z zakochanym w niej biedakiem Pepèm.

Filomena, siostra Pepègo, również musi znosić wiele przykrości ze strony mężczyzn. Kiedy na przykład chce zobaczyć rannego brata, mąż zamyka ją w pokoju na klucz jak jakąś rzecz. Pogarsza tym jej stan zdrowia, ale uważa, że postępuje właściwie. Panowie z tej książki nigdy nie rozumieją potworności swojego zachowania, wierzą, że działają dla dobra tych według nich głupiutkich, niepotrafiących samodzielnie myśleć istot – kobiet. Jedyny przyzwoity przedstawiciel męskiego rodu, Pepè, ma słaby charakter i nikomu nie potrafi pomóc; nie radzi sobie nawet z własną matką, która żąda, by spał z nią w jednym pokoiku – a dom mają duży. Poza tym Pepè jest mało inteligentny i nie umie rozeznać się w zamiarach szwagra. 

29.10.2017

„Szara przędza” Melanii Burzyńskiej, czyli pamiętnik chłopki


Czytać bardzo lubiłam. Pożyczałam gdzie się dało i nocami, mocno skręcając lampę, by rodzice nie dojrzeli w izbie światła, czytałam długo, aż mnie czasem strach ogarniał – wtedy szłam spać. Mama niejednokrotnie pędziła mnie od książki:
– Czytaj, czytaj, będziesz gołym tyłkiem świecić![1].

A ja pasjami czytałam! Całą szkolną bibliotekę, a była dość duża, przeczytałam, niektóre pozycje nawet po kilka razy[2].

Jadwiga Burzyńska, chłopka, autorka wspomnień pt. „Szara przędza”, książki kochała równie mocno jak swoją rodzinną wieś Jaświły. Nawet kiedy dobiegała już trzydziestki i w zniszczonym gospodarstwie nie miał kto pracować, bo jej tata zmarł, a szwagier trafił do więzienia za działalność partyzancką, potrafiła odrzucić kandydata na męża tylko dlatego, że nigdy nie przeczytał żadnej powieści. Imponujące zachowanie! Lubiła też pisać; wydała kilka tomików wierszy i uchodzi za jedną z najważniejszych poetek ludowych regionu podlaskiego.

„Podróż schizofrenii” Gabriela Przystupa


Janek im dłużej myślał o Marynie, tym bardziej się uśmiechał sam do siebie. Takiego uczucia jeszcze nie znał, nie dała mu go żadna pani, przez żadną się jeszcze nie uśmiechał. (...) Wiedział też, że ślub łączy się z połączeniem rodzin, więc pomyślał, że trzeba zadzwonić do domu do matki i powiedzieć, że podoba mu się jedna dziewczyna nie na żarty”[1].  

To jest reprezentatywny cytat z „Podróży schizofrenii” Gabrieli Przystupy. Główna bohaterka ma na imię Maryna. Przed kilkoma laty zachorowała na schizofrenię, ale lekarstwa polepszyły jej stan na tyle, że mogła rozpocząć studia we Wrocławiu. Żyła w miarę szczęśliwie aż do czasu, kiedy poznała handlującego narkotykami Janka. Ten niegodziwy człowiek „okazał się bez sumienia, gdy tylko dowiedział się o Marynie. Szybko zobaczył w niej klientkę, a być może i kochankę”[2]. Chcąc zdobyć zaufanie dziewczyny, przez dwie godzinki czytał specjalistyczną literaturę, dzięki czemu stał się znawcą psychiatrii i mógł tak dobrze udawać wariata, że Maryna nie rozpoznała w nim symulanta. 

22.10.2017

„Ojciec. Opowiadania”. Autorzy: Wit Szostak, Jakub Małecki i inni


W zbiorku pt. „Ojciec” znajduje się dziewięć ciekawych opowiadań o ojcach i synach. Napisali je Wit Szostak, Jakub Małecki, Michał Witkowski, Łukasz Orbitowski, Ziemowit Szczerek, Jacek Dukaj, Wojciech Engelking, Michał Cichy i Andrzej Muszyński. Ojcowie z książki są najróżniejsi. Niektórzy umieją mądrze kochać swoje dziecko, inni wciąż robią błędy wychowawcze, jeszcze inni oddają się swoim pasjom i przez to są uciążliwi we współżyciu. Większość autorów zdecydowała się uczynić tatę kimś sławnym czy bogatym, mamy więc wybitnego himalaistę, szachistę, pisarza. 

Podobały mi się wszystkie opowiadania z wyjątkiem „Maczużnika” Andrzeja Muszyńskiego. Tematyka, owszem, jest ciekawa, bo ukazano tu ojca, który wyjechał za granicę i z prostaka o wsiowym wyglądzie zaczął zmieniać się w człowieka światowego, jednak autor ma problem z językiem. Zamiast napisać „własną przeszłość” albo „swoją przeszłość”, on pisze „swoją własną przeszłość” (s. 87), a zdania z błędnie zastosowanym imiesłowem, takie jak „Ojciec, stojąc w korytarzu, zatrzymał się” (s. 107), też nie dodają tekstowi urody. Dla mnie Muszyński to nie wybitny pisarz, tylko ktoś, kto musi się jeszcze dużo nauczyć.

O pozostałych opowiadaniach nie mogę powiedzieć złego słowa. Ujął mnie chociażby „Pat” Wojciecha Engelkinga. To wspomnienia Żyda, który miał właściwie dwóch ojców: rodzonego i przybranego. Ten pierwszy zachowywał się jak chory psychicznie, bo całymi dniami grał w szachy i nie chciał podjąć pracy, choć w domu brakowało pieniędzy, poza tym robił żonie i synowi idiotyczne dowcipy. Opisane wydarzenia toczą się na początku dwudziestego wieku oraz w roku wybuchu drugiej wojny światowej. Przez opowiadanie przewija się motyw szachów, a tytułowy pat dotyczy nie tylko gry. 

15.10.2017

A podobno dzieci nie umierają, czyli „Camille, moja ptaszyna” Sophie Daull


Dziś Dzień Dziecka Utraconego. Z tej okazji napiszę o jednym z najbardziej poruszających pamiętników osieroconej matki, jakie zdarzyło mi się czytać, czyli o „Camille, mojej ptaszynie” Sophie Daull. Historia Camille brzmi jak zmyślona, ale to najprawdziwsza prawda: w dwudziestym pierwszym wieku, w jednej z najważniejszych europejskich stolic, Paryżu, lekarze odmówili pomocy ciężko chorej szesnastolatce. Po czterech dobach męczarni dziewczynka zmarła we własnym pokoju, mając przy sobie jedynie bezradnych rodziców. Potrzebowała morfiny, a dostawała tylko paracetamol. Powinna leżeć na oddziale intensywnej terapii i korzystać z nowoczesnych urządzeń medycznych, tymczasem nie zrobiono jej nawet morfologii. Matka Camille nie ma siły zastanawiać się, dlaczego lekarze zachowali się tak okrutnie i niekompetentnie. Nie próbuje nikogo oskarżać, chce tylko powspominać i opowiedzieć, jak to jest, gdy traci się jedyne dziecko. 

30.09.2017

Tłumacze w literaturze. Książki, których głównym bohaterem jest tłumacz

Wszystkim solidnym, utalentowanym tłumaczom składam najserdeczniejsze życzenia z okazji ich święta. Szkoda, że tak rzadko zostają oni głównymi bohaterami powieści. Bo w ilu przeczytanych w ostatnich latach książkach natrafiłam na taką postać? Tylko w czterech. Oto kilka słów o nich. 

Czasem jest tak, że tłumacz, zajmując się cudzymi dziełami, zaczyna zazdrościć ich autorom i myśleć, że gdyby dano mu szansę, napisałby powieść wcale nie gorszą, a może nawet lepszą. Z czasem nabiera odwagi i zaczyna pisać. Tak właśnie zachowuje się Aniela ze „Skrzydła sowy” Zofii Chądzyńskiej.

Kto zna wiele języków, może zostać poproszony o uczestniczenie w rozmowach pomiędzy osobami zajmującymi wysokie stanowiska i przy okazji dowiedzieć się rzeczy, o których ludzie myśleli przez dziesiątki, a nawet setki lat. To właśnie spotkało bohatera „Jezusa Barabasza” Hjalmara Söderberga. Znał aramejski, łacinę i grekę, toteż Kajfasz dołączył go do swojego orszaku, gdy szedł na spotkanie z Poncjuszem Piłatem. Piłat nie rozumiał aramejskiego i niemal wcale greki, a Kajfasz – łaciny. Tłumacz był niezbędny, by ci panowie doszli do porozumienia. 

Kiedy jest się za starym na przekładanie literatury? Krystyna Siesicka najwidoczniej uważała, że nawet wiekowy człowiek może w ten sposób pracować, bo Julian z „Kapryśnej piątkowej soboty” ma lat ponad osiemdziesiąt, a nadal przekłada angielskie książki na polski. Korzysta z przestarzałych metod, czyli wertuje papierowe słowniki i pisze na maszynie. Komputer to dla niego czarna magia. Nie nadąża za modą i często używa przestarzałych słów.

20.09.2017

Romek Pawlak: „Dziewczyna z lustra”. Recenzja oraz nieprzyjemna informacja


Zacznę od nieprzyjemnej informacji. Wbrew temu, co twierdzi Akapit Press, „Dziewczyna z lustra” Romualda Pawlaka nie jest nowością, tylko wznowieniem „Dziury w sercu”. W książce i na stronie wydawnictwa nie dostrzegłam żadnej wzmianki na ten temat. Sprzedawanie starych powieści pod zmienionym tytułem i z napisem „wydanie pierwsze” lub „nowość” uważam za jedną z najbrzydszych praktyk wydawniczych. Przecież kupujący może się nie zorientować, że nabywa odgrzewany kotlet, i zmarnować pieniądze.

14.09.2017

„Rewanż” Liza Marklund


„Rewanż” Lizy Marklund, wydany u nas także jako „Zamachowiec”, jest kryminałem z szybką akcją i rozbudowanym tłem społeczno-obyczajowym. Akcja rozgrywa się w Sztokholmie, gdzie wkrótce ma dojść do igrzysk. Odpowiedzialna za ich organizację Christina Furhage ginie w eksplozji na nowo wybudowanym stadionie. Annika Bengtzon, pracownica szwedzkiej gazety, próbuje zdobyć jak najwięcej materiałów na ten temat. Rozmawia z osobami znającymi ofiarę, bada jej przeszłość, wyciąga informacje od policjantów. Jak przystało na rasowego dziennikarza, ma swoich tajnych współpracowników, lecz musi uważać, by nie ujawnić ich nazwisk i czymś nie urazić. 

Dziennikarze różnie rozumieją słowo „etyka”. Annika uważa, że nie wolno dramatyzować, pisać o wszystkich wygrzebanych brudach i sprawiać dodatkowy ból rodzinom ofiar. Dlatego wielu zdjęć i zdobytych informacji nie publikuje. I nawet nie podejrzewa, że niektórzy rozmówcy mogą z tego powodu czuć się lekceważeni.

Autorka na przemian ukazuje życie domowe Anniki, postępy śledztwa oraz konflikty w redakcji. Bohaterce dopisuje szczęście w zdobywaniu newsów, lecz coś za coś – rzadko widuje męża i dzieci. Dzieci są malutkie i przesłodkie, a mąż to, niestety, maruder. Umie przyrządzić kolację, ale już przetarcie kuchennego blatu przekracza jego możliwości. Nijak też nie potrafi zapamiętać, by brudne naczynia wstawiać do zmywarki. Przy tym jest tak wredny i nieżyciowy, że nie zgadza się na zatrudnienie gosposi. 

06.09.2017

„Pustynia miłości” François Mauriac


„Pustynia miłości” Françoisa Mauriaka to książka krótka, ale bardzo treściwa i ciekawa, opowiadająca o pragnieniu zemsty, namiętnościach, tęsknocie za miłością, relacjach pomiędzy ojcem a synem, pracy lekarza oraz o nietypowej kobiecie lekkich obyczajów. Akcja toczy się na początku dwudziestego wieku w paryskim barze, gdzie Rajmund – główny bohater – po wielu latach niewidzenia spotkał nieoczekiwanie Marię Cross, która kiedyś odrzuciła jego zaloty. Obserwując ją, wspomina okoliczności, w jakich się poznali.

Był wtedy niedoświadczonym, wstydliwym nastolatkiem, a ona czarną owcą Bourdeaux. Jako kochanka żonatego mężczyzny gorszyła panie z zamożnych rodzin. Matka, babka oraz siostra Rajmunda bez końca ją obgadywały, nie podejrzewając, że kocha się w niej zarówno Rajmund, jak i jego ojciec. 

27.08.2017

„Powiem Julce” Krystyna Siesicka


Teresa jako szesnastolatka straciła w powstaniu warszawskim rodziców oraz dom. To jeszcze nie koniec nieszczęść: wsadzono ją do bydlęcego wagonu i powieziono w stronę Auschwitz. Z bliżej nieokreślonych powodów Niemcy po drodze wyrzucili „ładunek”. Leżącą na łące, niemal nieżywą dziewczynę znaleźli właściciele pobliskiego majątku ziemskiego i umieścili w swoim dworku. Otoczona troską, szybko wróciła do zdrowia. Oczywiście fizycznego, bo psychiczny ból nie umilkł chyba nigdy. To tu, w Pastuszkach, po raz pierwszy się zakochała, a także zyskała przyjaciółkę na całe życie – Zofię. I tutaj doczekała nadejścia „wybawicieli” ze wschodu. 

24.08.2017

„Związek do remontu”. Czyżby Romuald Pawlak uważał, że pisząc dla kobiet, nie warto się starać?


Dopóki mężczyzna jest kawalerem, może mówić, że nie chce potomstwa. Nikt go za to nie potępi – ale niech tylko się ożeni! Wtedy, o ile nie zmieni zdania, spotka się z wielką nietolerancją. Będzie musiał patrzeć na nieszczęśliwe miny żony i wysłuchiwać, jakim to jest egoistą i dziwakiem. Taką właśnie sytuację opisał Romuald Pawlak w „Związku do remontu”. Główny bohater, Rafał, uczciwie zastrzegł, że nie planuje zostać ojcem. Iśce to odpowiadało. Jednak po kilku latach małżeństwa zmieniła poglądy i zaczęła robić mężowi pranie mózgu. Z jej ust padają m.in. takie argumenty: „Tak to jest, Rafał, kobiety chcą mieć dzieci. Ty też chcesz, tylko się boisz”[1]. Kto postawi na swoim: on czy Iśka? 

Jeśli kiedykolwiek będę robić listę najgłupszych męskich bohaterów, Rafał zajmie na niej poczesne miejsce. Umiera na przykład ze strachu, że żona bez jego zgody zajdzie w ciążę, potajemnie liczy pigułki antykoncepcyjne – i nie wpada na pomysł, by użyć prezerwatywy! Innym razem, chcąc zapobiec budowie placu zabaw, prosi o wsparcie mafię. Nie umie przewidzieć, że trudno będzie zerwać z nią kontakty, a pomoc może drogo kosztować. Kolejna sprawa: raz jeden zawiódł jako mężczyzna. Żona umawia go na wizytę w poradni seksuologicznej i on, choć bardzo się wstydzi, pokornie idzie, marnując tylko czas lekarza.