20.09.2017

Romek Pawlak: „Dziewczyna z lustra”. Recenzja oraz nieprzyjemna informacja


Zacznę od nieprzyjemnej informacji. Wbrew temu, co twierdzi Akapit Press, „Dziewczyna z lustra” Romualda Pawlaka nie jest nowością, tylko wznowieniem „Dziury w sercu”. W książce i na stronie wydawnictwa nie dostrzegłam żadnej wzmianki na ten temat. Sprzedawanie starych powieści pod zmienionym tytułem i z napisem „wydanie pierwsze” lub „nowość” uważam za jedną z najbrzydszych praktyk wydawniczych. Przecież kupujący może się nie zorientować, że nabywa odgrzewany kotlet, i zmarnować pieniądze.

14.09.2017

„Rewanż” Liza Marklund


„Rewanż” Lizy Marklund, wydany u nas także jako „Zamachowiec”, jest kryminałem z szybką akcją i rozbudowanym tłem społeczno-obyczajowym. Akcja rozgrywa się w Sztokholmie, gdzie wkrótce ma dojść do igrzysk. Odpowiedzialna za ich organizację Christina Furhage ginie w eksplozji na nowo wybudowanym stadionie. Annika Bengtzon, pracownica szwedzkiej gazety, próbuje zdobyć jak najwięcej materiałów na ten temat. Rozmawia z osobami znającymi ofiarę, bada jej przeszłość, wyciąga informacje od policjantów. Jak przystało na rasowego dziennikarza, ma swoich tajnych współpracowników, lecz musi uważać, by nie ujawnić ich nazwisk i czymś nie urazić. 

Dziennikarze różnie rozumieją słowo „etyka”. Annika uważa, że nie wolno dramatyzować, pisać o wszystkich wygrzebanych brudach i sprawiać dodatkowy ból rodzinom ofiar. Dlatego wielu zdjęć i zdobytych informacji nie publikuje. I nawet nie podejrzewa, że niektórzy rozmówcy mogą z tego powodu czuć się lekceważeni.

Autorka na przemian ukazuje życie domowe Anniki, postępy śledztwa oraz konflikty w redakcji. Bohaterce dopisuje szczęście w zdobywaniu newsów, lecz coś za coś – rzadko widuje męża i dzieci. Dzieci są malutkie i przesłodkie, a mąż to, niestety, maruder. Umie przyrządzić kolację, ale już przetarcie kuchennego blatu przekracza jego możliwości. Nijak też nie potrafi zapamiętać, by brudne naczynia wstawiać do zmywarki. Przy tym jest tak wredny i nieżyciowy, że nie zgadza się na zatrudnienie gosposi. 

06.09.2017

„Pustynia miłości” François Mauriac


„Pustynia miłości” Françoisa Mauriaka to książka krótka, ale bardzo treściwa i ciekawa, opowiadająca o pragnieniu zemsty, namiętnościach, tęsknocie za miłością, relacjach pomiędzy ojcem a synem, pracy lekarza oraz o nietypowej kobiecie lekkich obyczajów. Akcja toczy się na początku dwudziestego wieku w paryskim barze, gdzie Rajmund – główny bohater – po wielu latach niewidzenia spotkał nieoczekiwanie Marię Cross, która kiedyś odrzuciła jego zaloty. Obserwując ją, wspomina okoliczności, w jakich się poznali.

Był wtedy niedoświadczonym, wstydliwym nastolatkiem, a ona czarną owcą Bourdeaux. Jako kochanka żonatego mężczyzny gorszyła panie z zamożnych rodzin. Matka, babka oraz siostra Rajmunda bez końca ją obgadywały, nie podejrzewając, że kocha się w niej zarówno Rajmund, jak i jego ojciec. 

27.08.2017

„Powiem Julce” Krystyna Siesicka


Teresa jako szesnastolatka straciła w powstaniu warszawskim rodziców oraz dom. To jeszcze nie koniec nieszczęść: wsadzono ją do bydlęcego wagonu i powieziono w stronę Auschwitz. Z bliżej nieokreślonych powodów Niemcy po drodze wyrzucili „ładunek”. Leżącą na łące, niemal nieżywą dziewczynę znaleźli właściciele pobliskiego majątku ziemskiego i umieścili w swoim dworku. Otoczona troską, szybko wróciła do zdrowia. Oczywiście fizycznego, bo psychiczny ból nie umilkł chyba nigdy. To tu, w Pastuszkach, po raz pierwszy się zakochała, a także zyskała przyjaciółkę na całe życie – Zofię. I tutaj doczekała nadejścia „wybawicieli” ze wschodu. 

24.08.2017

„Związek do remontu”. Czyżby Romuald Pawlak uważał, że pisząc dla kobiet, nie warto się starać?


Dopóki mężczyzna jest kawalerem, może mówić, że nie chce potomstwa. Nikt go za to nie potępi – ale niech tylko się ożeni! Wtedy, o ile nie zmieni zdania, spotka się z wielką nietolerancją. Będzie musiał patrzeć na nieszczęśliwe miny żony i wysłuchiwać, jakim to jest egoistą i dziwakiem. Taką właśnie sytuację opisał Romuald Pawlak w „Związku do remontu”. Główny bohater, Rafał, uczciwie zastrzegł, że nie planuje zostać ojcem. Iśce to odpowiadało. Jednak po kilku latach małżeństwa zmieniła poglądy i zaczęła robić mężowi pranie mózgu. Z jej ust padają m.in. takie argumenty: „Tak to jest, Rafał, kobiety chcą mieć dzieci. Ty też chcesz, tylko się boisz”[1]. Kto postawi na swoim: on czy Iśka? 

Jeśli kiedykolwiek będę robić listę najgłupszych męskich bohaterów, Rafał zajmie na niej poczesne miejsce. Umiera na przykład ze strachu, że żona bez jego zgody zajdzie w ciążę, potajemnie liczy pigułki antykoncepcyjne – i nie wpada na pomysł, by użyć prezerwatywy! Innym razem, chcąc zapobiec budowie placu zabaw, prosi o wsparcie mafię. Nie umie przewidzieć, że trudno będzie zerwać z nią kontakty, a pomoc może drogo kosztować. Kolejna sprawa: raz jeden zawiódł jako mężczyzna. Żona umawia go na wizytę w poradni seksuologicznej i on, choć bardzo się wstydzi, pokornie idzie, marnując tylko czas lekarza.

15.08.2017

„Po omacku” Guðmundur Daníelsson


„Po omacku” to jedna z najciekawszych islandzkich książek, jakie wpadły w moje ręce. Jej autor, Guðmundur Danielsson, w poruszający sposób opowiada o ważnych sprawach: o biedzie, tęsknocie za godnym życiem, buncie i namiętnościach.

Akcja toczy się w nadmorskiej wsi. Wśród rybaków znajduje się niewidomy Jon. Opiekuje się nim Birna, którą kiedyś wziął z przytułku. Ale pewnego dnia dziewczyna ucieka. Niewdzięcznica? Z początku tak pomyślałam, jednak zmieniłam zdanie, gdy poznałam powody jej odejścia. Otóż ten na pozór bezradny ślepiec bez skrupułów ją krzywdził. Opluwał, wykorzystywał seksualnie. Do pierwszego gwałtu doszło, gdy miała zaledwie dwanaście lat. Teraz czuje się na tyle silna i zdesperowana, by walczyć o swoje prawa. Najpierw chce poprosić pastora o udzielenie jej komunii, bo, jak mówi, „Nowe życie zaczyna się od wnętrza, a nie od zewnątrz”*, a potem poszukać bezpiecznego miejsca i ludzi, którzy by ją szanowali.

09.08.2017

„Chłopiec z lodu” Guido Sgardoli


Doktor Warren, fizyk jądrowy, brał udział w konstrukcji bomby atomowej. Gdy dowiedział się, że użyto jej do uśmiercenia ludzi i że zginął jego jedyny syn, wpadł w depresję. Po wojnie znalazł pracę na stacji meteorologicznej na Grenlandii. Któregoś bardzo mroźnego dnia postanowił usiąść na brzegu oceanu, zamknąć oczy i pozwolić, by natura zrobiła swoje. I kiedy szukał dogodnego miejsca do popełnienia samobójstwa, zauważył coś dziwnego – w jednej z brył lodu tkwiło dziecięce ciało. Zdumienie doktora wzrosło, gdy okazało się, że chłopiec żyje.

08.08.2017

„Święto rodzinne” Lars Gustafsson


Lars Troäng, bohater niedawnego skandalu, zostaje zaproszony na wesele kuzynów. Przyjeżdża z niechęcią, bo obawia się wyrazów potępienia i wścibskich pytań. Wie, że historia, jaką by opowiedział, zostałaby przez słuchaczy uznana za nieprawdopodobną. Zresztą sam nie ma pewności, czy wydarzenia sprzed kilku miesięcy nie były snem i czy naprawdę awansowano go na dyrektora tajnej komisji zapobiegającej katastrofom w środowisku naturalnym. Miał odkryć, skąd wzięły się liczne przypadki zachorowań na leukemię i dlaczego niektóre zwierzęta zachowują się w nietypowy sposób. Czy to skutek przełomu genetycznego, wirusa, a może nieznanej trucizny? W takim razie gdzie leży źródło zakażeń? Próbując to wyjaśnić, wpadł w sytuację, z której nie było dobrego wyjścia, i zrozumiał, że zwierzchnicy przeznaczyli mu rolę kozła ofiarnego. 

01.08.2017

„Wrogowie” Isaac Bashevis Singer


Herman Broder, bohater powieści „Wrogowie” Isaaka Bashevisa Singera, okupację hitlerowską przetrwał dzięki Jadwidze, Polce, która go ukrywała. Po wyzwoleniu ożenił się z nią i wyemigrował do Nowego Jorku. Nie utrzymuje kontaktów ze środowiskiem uchodźców. Czas dzieli między pracę u rabina a spotkania z trzema kobietami. Ma skłonność do filozofowania, wpadania w melancholię i kłamania. Kieruje się chłodną kalkulacją, a nie uczuciami. 

Każda z kobiet daje Hermanowi co innego i czym innym go drażni. Inteligentna Masza jest tak świetną kochanką, że potrafi „na pewien czas zatrzymać krwawienie w czasie miesiączki”[1], ale przesadnie dużo mówi i okazuje zazdrość. Jadwiga zdobyła się dla niego na wielkie poświęcenie, jednak nie umie czytać i przyzwyczaić się do wielkiego miasta. W jej towarzystwie Herman szybko zaczyna odczuwać nudę. Z Tamarą łączą go wspomnienia. I tak biega od jednej pani do drugiej, nie mogąc zdecydować się na porzucenie żadnej z nich. 

25.07.2017

„Zapach rumianku” Krystyna Siesicka


Podczas wakacji aktorka Zuzanna wraz z szesnastoletnią córką Kasią odwiedza przyjaciółkę Klarę, mieszkającą na wsi w domu przepojonym „zapachem siana za dnia, maciejki wieczorem i rumianku zawsze”. Czterdziestolatki rozmawiają o dawnym i obecnym życiu, zaś Kasia poznaje sąsiada Klary, Rafała, który zostaje jej chłopakiem. Pikanterii ich związkowi dodaje fakt, że matka dziewczyny chodziła kiedyś z ojcem Rafała, Pawłem, i bezlitośnie go porzuciła, czego ten nie może przeboleć. 

„Zapach rumianku” Krystyny Siesickiej, bo o nim tu mowa, składa się z dwóch części. Narratorem pierwszej jest Zuzanna, drugiej – Rafał. Oboje są niesympatyczni i przekonani o swoich racjach. Zuzanna z wyższością spogląda na Klarę i nie może zrozumieć, dlaczego zrezygnowała ona z marzeń i osiadła na wsi. Z kolei Rafał uważa dziewczyny za istoty głupsze od siebie i autorytatywnie wypowiada się o sprawach, o których nie może mieć bladego pojęcia. Przekonany jest mianowicie, że osoby płci żeńskiej – nawet te nieletnie – to chodzące inkubatory, i odmawia im prawa do decydowania o własnym brzuchu.

22.07.2017

„Miasteczko w Islandii” Guðmundur Andri Thorsson


„Miasteczko w Islandii” jest książką nietypową, ponieważ jej akcja toczy się w ciągu... kilku minut. Ale o bohaterach dowiadujemy się wiele z retrospekcji. Tych bohaterów jest kilkunastu. Oto parę informacji o niektórych z nich.

Svenni mieszka samotnie. Jest pedantyczny i obowiązkowy, jednak czasami zamyka się w domu i raczy alkoholem, wspominając traumatyczne wydarzenia z dzieciństwa. Również pastor, mający poczucie, że rozminął się z powołaniem, lubi potajemnie wypić. Jósa, elegancka starsza pani, samotnie obchodzi swoje urodziny. Małżeństwo wspomina syna, który na oczach własnego dziecka popełnił samobójstwo. Poeta Smiryll spogląda przez kuchenne okno i męczy się, daremnie próbując napisać wiersz, bo natchnienie miewa tylko podczas nocy spędzanych na plaży. Andrés, pracownik muzeum, zna każdy kamień w miasteczku i wie wszystko o jego dawnych i obecnych mieszkańcach. Kata objeździła cały świat, a teraz zajmuje się prowadzeniem chóru. Roztargniony staruszek Lalli, syn człowieka, który w młodości odebrał dziewczynę przyjacielowi umierającemu na gruźlicę, spotyka swoją niewidzianą od dwudziestu lat siostrę.

15.07.2017

„Adam i Ewy” Monika Orłowska


Od dawna żadna bohaterka książkowa nie zirytowała mnie tak mocno, jak Ewa z powieści Moniki Orłowskiej pt. „Adam i Ewy”. To połączenie cierpiętnicy z niesamowitą kretynką, kura domowa, dająca zły przykład wychowywanym przez siebie dziewczynkom. Ale po kolei. 

Ma czterdzieści lat. Z zawodu jest tłumaczką. Zrezygnowała z pracy, by pielęgnować sparaliżowaną teściową. Całymi dniami zmienia pampersy, kąpie, przebiera, masuje, gotuje zupki, karmi. Ponieważ wszystko robi bardzo powoli, nie znajduje czasu ani na przeczytanie książki, ani na zajmowanie się czteroletnią córeczką. Ciężar opieki nad dzieckiem spycha na szesnastoletnią pasierbicę. Za swoje poświęcenie nie otrzymuje od męża dobrego słowa, przeciwnie, obrzucana jest pretensjami. Słucha ich z pokorą i nie zastanawia się, dlaczego mąż, zarabiający miesięcznie aż dwanaście tysięcy, daje jej tak mało pieniędzy, że nie starcza ani na taksówkę, ani na wynajęcie opiekunki. Sparaliżowaną staruszkę dźwiga albo sama, albo razem z pasierbicą, choć ta ma już początki skoliozy. Bałam się, czy nie zawoła do pomocy czteroletniej córeczki, bo po takiej Ewie można spodziewać się wszystkiego.

Oniemiałam, przeczytawszy, w jaki sposób nasza bohaterka uprawia seks. Otóż po północy musi iść z mężem do łazienki. Nie może liczyć na żadne normalne pieszczoty, bo Adam lubi dziwnie, od tyłu i po ciemku. Każe biednej żonie nakładać maski i peruki, leje wodę na podłogę. Traktowana w ten sposób Ewa od wielu lat nie miała orgazmu, ale nie przychodzi jej do głowy, by obwiniać męża. Po posprzątaniu łazienki potulnie wraca do pokoju teściowej i kładzie się spać na popsutym łóżku, z którego wyłażą sprężyny i kaleczą jej skórę. 

05.07.2017

„Zimowe królestwo” Philip Larkin


Któż z nas jako nastolatek nie marzył, by wymieniać się listami z osobą mieszkającą w innym kraju i nieznającą nas osobiście? Taką właśnie korespondencję prowadzili szesnastolatkowie Katherine Lind i Robin Fennel. Dziewczyna została nawet zaproszona na wakacje do rodziny chłopaka. Po sześciu latach, akurat w trakcie drugiej wojny światowej, ponownie przyjechała do Anglii, tym razem bez zaproszenia, apatyczna i zagubiona. Minęło kilkanaście miesięcy, nim postanowiła przypomnieć Fennelom o sobie. W pewną styczniową sobotę dostała list od Robina. Ten właśnie dzień, przerywający monotonię jej życia, oraz pamiętne wakacje zostały szczegółowo opisane przez Philipa Larkina w pięknej powieści pt. „Zimowe królestwo”. 

Katherine z lata i Katherine z zimy to jakby dwie różne osoby. Ta młodsza umiała zachwycać się, kochać, marzyć, smucić. Uczucia starszej są blade, przytłumione, jakby zamrożone. Dziewczyna jest tak zrezygnowana, jak tylko zrezygnowany może być człowiek. Przez niemal dwa lata pobytu w Anglii nie nawiązuje żadnych znajomości, nie przygarnia nawet kota, do którego można by się odezwać w celu rozproszenia samotności. Co ją tak zmieniło? Pierwszy powód to niewątpliwie zawód miłosny. Drugiego możemy się tylko domyślać. Autor tak konstruuje fabułę, że w żadnym miejscu nie wyjawia narodowości bohaterki ani okoliczności jej wyjazdu z kraju. Czy jest Żydówką, jak można wnosić z niektórych fragmentów? Jeśli tak, to skąd? Z Niemiec? Z Francji?

Ujęły mnie liryczne opisy i osobliwy klimat panujący w tej książce. Larkin po mistrzowsku operuje niedomówieniami i przejmująco ukazuje samotność Katherine, która poprzez wyjazd do Anglii być może ocaliła życie, ale straciła coś innego – znajomych, poczucie więzi z innymi ludźmi i ważną cząstkę siebie. Dużo w tej powieści miejsca na domysły, dużo smutku i dużo zimy. 

Ostatni akapit poświęcę posłowiu. Otóż jego autor Jacek Dehnel niepotrzebnie aż trzy razy wspomina o homoseksualizmie. Dowiedziałam się więc, że „najwięksi artyści i filozofowie nie korzystali z dobrodziejstw heteroseksualizmu”[1], Larkin przeżył epizod homoseksualny i prawdopodobnie był zakochany w jakimś studencie, a bohaterka „Zimowego królestwa” miała podejrzane kontakty z osobami tej samej płci i z tego powodu opóźniło się jej dojrzewanie[2]. Po pierwsze, jakie opóźnione dojrzewanie?! Przecież liczyła zaledwie szesnaście lat, kiedy gorąco pokochała chłopca. To nie późno, tylko wcześnie. Po drugie, wprawdzie Larkin w jednym miejscu napomyka, że Katherine „jak dotąd kochała tylko kobiety i dziewczęta”[3], ale z pewnością chodziło mu o całkiem niewinne uczucie do kuzynek i przyjaciółek. Moim zdaniem tłumacz dokonuje nadinterpretacji. 

---
[1] Philip Larkin, „Zimowe królestwo” („A Girl in Winter”), przeł. Jacek Dehnel, Biuro Literackie, Stronie Śląskie, 2017, str. 235.
[2] Tamże, str. 235-36. „Nie wspominałbym o tym, gdyby nie opóźnione dojrzewanie powieściowej bohaterki i wspomnienie jej kontaktów z tą samą płcią jako namiastki opóźniającego się uczucia do płci przeciwnej”.
[3] Tamże, str. 115.