13.02.2018

„Lusia” Zdzisława Domolewskiego, czyli ciekawa, niesłusznie zapomniana powieść grozy


Szkoda, że nawet miłośnicy literatury z dreszczykiem nie czytają „Lusi” Zdzisława Domolewskiego – bo z braku ocen na Biblionetce i LC wnoszę, że nie czytają. A jest to nie tylko arcyciekawa historia o spotkaniu człowieka ze zjawiskami nadprzyrodzonymi, ale też mądra powieść psychologiczna o cierpieniu dzieci, których matka zniknęła bez śladu, i wspaniała podróż do czasów schyłku PRL-u. Autor umiejętnie wprowadza elementy typowe dla powieści grozy – jest tu i zamaskowane podziemne przejście, i zrujnowany dom, w którym słychać dziwne odgłosy, i trójkątny pokój przesiąknięty trupim odorem. Akcja toczy się niespiesznie, ale klimat niepokoju wciąż narasta. 

02.02.2018

Pan od wuefu i majtki uczennicy


„Jako jedyna spośród nas Lucie nie miała stroju gimnastycznego. Ćwiczyła w swoich różowych majtkach. Wisiała kiedyś na drążku i jakaś dziewczynka ściągnęła jej szybkim ruchem te różowe majtki. Lucie spadła ze strachu i wstydu na matę. Bardzo nas to ubawiło, również nauczyciel gimnastyki się śmiał. Wydawało nam się zabawne, kiedy próbowała dosięgnąć majtek, które leżały tylko kilka kroków od maty. Nie chciała wstać, aby się całkiem nie odsłonić, więc przyciskając jedną ręką ściśnięte uda, próbowała złowić różowe majtki. Nikt z nas jej nie pomógł. Wreszcie pan Ebert, nasz nauczyciel gimnastyki, podszedł i podniósł majtki dwoma palcami. Trzymał je nad głową Lucie. Próbowała ich dosięgnąć, co jednak bez podniesienia się nie było możliwe”*.

Reakcja dzieci nawet mnie nie dziwi, ale żeby nauczyciel tak się zachowywał? Straszne.

---
* Christoph Hein, „Obcy przyjaciel”, przeł. Barbara Tarnas, PIW 1985  s. 87-88.

26.01.2018

Bea Uusma „Ekspedycja. Historia mojej miłości”


W roku 1897 trzej panowie – Salomon Andrée, Knut Frænkel i Nils Strindberg – postanowili dolecieć balonem na biegun północny, spuścić pływak z informacją „Byliśmy pierwsi!”, po czym, bez lądowania, wrócić do cywilizacji. Przekonani o genialności swojego pomysłu, nie wykonali nawet lotu próbnego ani nie zdobyli wiedzy o sposobach przetrwania w warunkach polarnych. Balon wystartował, a nasi podróżnicy... szybko stracili nad nim kontrolę. Znaleźli się na dryfującym lodzie, a po wielu dniach niesamowicie trudnej wędrówki dotarli na Wyspę Białą – najbardziej niedostępną z wysp Morza Lodowatego. Teoretycznie powinni tam przezimować, bo mieli wystarczające zapasy żywności i ciepłych ubrań, jednak po kilku dniach wszyscy trzej zmarli. Dlaczego? Na to pytanie do dziś nikt nie zna odpowiedzi.

18.01.2018

Iris Murdoch „Zacny uczeń”


„Zacnego ucznia” po raz pierwszy przeczytałam osiem lat temu. Niedawno go sobie powtórzyłam i nie oceniam już tak źle jak przedtem. Nadal drażnią mnie sztuczne, jakby teatralne dialogi, ale dostrzegam też zalety. Największa z nich polega na tym, że Iris Murdoch bardzo zgrabnie nawiązuje do powieści gotyckich. Część akcji toczy się w ogromnym domostwie, jakby żywcem przeniesionym z osiemnastego wieku. Nie wolno tu używać elektryczności, a nocą słychać podejrzane kroki i jęki. Mieszkanki niemal w ogóle nie kontaktują się ze światem zewnętrznym i wszystko robią same: produkują żywność, tkają ubrania. Dom ten od posesji sąsiadów oddzielają trudne do przebycia mokradła. Jest tu i wieża, i osoba uwięziona, i wybawca, a nad wszystkim unosi się aura tajemnicy i grozy.

Zainteresował mnie Edward. Ten dwudziestoletni student ma krew na rękach. Dla żartu podał swojemu przyjacielowi Markowi narkotyk w jedzeniu, po czym poszedł do koleżanki, by zaspokoić potrzeby erotyczne. Kiedy wrócił do domu, zobaczył, że okno jest otwarte, a Marek leży martwy na bruku. Skłonny do samooskarżeń Edward uznał się za mordercę. Wpadł w depresję, całymi dniami płakał i rozważał, jak żyć, kiedy popełniło się wielką niegodziwość i unieszczęśliwiło kilkoro ludzi. Opisy jego cierpień psychicznych zajmują wiele stron.

11.01.2018

„Rzeczywista” Saul Bellow


Ostatnio przyniosłam z biblioteki kilka książek wydanych w serii Kameleon, bo doszłam do wniosku, że zbyt rzadko po nie sięgam. Oto opinia o pierwszej z nich, czyli o „Rzeczywistej” Saula Bellowa.

Harry Trellman dzieciństwo spędził w sierocińcu, następnie przez wiele lat pracował w Azji, a wreszcie osiadł w Chicago. Nieprzypadkowo wybrał to miasto, tu bowiem mieszka Amy – jego pierwsza i jedyna miłość. Zakochał się jako nastolatek i od tamtej pory – a minęło czterdzieści lat – prowadzi z nią wyimaginowane rozmowy. Nazywa to „utrzymywaniem kontaktu psychicznego”. Z obawy przed odrzuceniem nigdy nie wyznał Amy swoich uczuć. Tymczasem ona weszła w związek z niedobrym człowiekiem. Mąż ją zdradzał, poniżał, a na koniec skompromitował, bo wynajął detektywów, którzy nagrali jej spotkanie z kochankiem. Taśmę z jękami i krzykami byłej żony dawał do odsłuchania każdemu, kto tylko miał na to chęć. Niedawno zmarł, ale nawet po śmierci nie przestał dokuczać biednej Amy. W jaki sposób? Otóż kiedyś wykupił na cmentarzu kwaterę obok grobu teściowej i tam właśnie go pochowano. W dniu, kiedy toczy się akcja książki, drań zostanie ekshumowany i przeniesiony. Harry Trellman weźmie udział w tej przykrej ceremonii. Czy wreszcie opowie ukochanej o swoim uczuciu?

03.01.2018

Paweł Pollak „Przeszczep”


Dwie mieszkanki Nowego Jorku potrzebują transplantacji nerki. Cenny czas ucieka, a dawcy jak nie było, tak nie ma. Kochający je mężczyźni wpadają w coraz większą desperację. Wstyd im, że czekają bezczynnie, ale nie są w stanie nic zrobić. Wreszcie jedna z pracownic szpitala proponuje pomoc. Ratując chore dziewczyny, naruszyliby prawo, lecz kto w obecnej sytuacji dbałby o taki „drobiazg”? Cała trójka przychodzi więc do baru, by omówić szczegóły – i od tego właśnie spotkania rozpoczyna się akcja kryminalno-sądowej minipowieści Pawła Pollaka pt. „Przeszczep”.

23.12.2017

Patricia Highsmith „Niedołęga”


Akcja „Niedołęgi” Patricii Highsmith toczy się kilkadziesiąt lat temu w stanie Nowy Jork. Głównym bohaterem jest trzydziestoletni prawnik Walter Stackhouse. To człowiek dobroduszny i towarzyski, lubiący spotkania ze znajomymi. Tymczasem jego żona Clara obraża gości i zniechęca do kolejnych wizyt. Co więcej, niesłusznie oskarża męża o zdradę. Walter czuje się coraz bardziej nieszczęśliwy, ma wrażenie, że traci wszystkich przyjaciół. W końcu zaczyna pragnąć śmierci Clary. Mniej więcej w tym okresie natrafia na artykuł o antykwariuszu Kimmlu, którego żonę zamordowano w przydrożnym lasku. Policja umorzyła śledztwo, uznając zbrodnię za dzieło szaleńca, jednak Walter w to nie wierzy; jego zdaniem winny jest wdowiec. Myśli o tym obsesyjnie, postanawia nawet poznać antykwariusza.

Co dalej? Tego chyba żaden czytelnik nie przewidzi. Highsmith wymyśliła sytuację straszną, a zarazem prawdopodobną. Klimat panujący w książce stanie się bardzo duszny i niepokojący. Tytułowy niedołęga przeżyje koszmar, będzie przypierany do muru przez bezwzględnego, sprytniejszego od siebie człowieka. Czy poradzi sobie z tak wielką presją? 

14.12.2017

„Jesień młodości” Miriam Akavia


Listopad roku 1942. Siedemnastoletni Jeszajahu przyjeżdża do Lwowa, gdzie istnieje szansa, że nikt nie rozpozna w nim Żyda. Rodzice, zamknięci w krakowskim getcie, wydali mnóstwo pieniędzy na kupienie mu fałszywych dokumentów. Za kilka dni przyślą tu czternastoletnią córkę Anię, a jeśli syn znajdzie pokój do wynajęcia i pracę – resztę rodzeństwa. To ich jedyna szansa na przetrwanie. Tymczasem Lwów wcale nie jest bezpieczniejszym miejscem niż Kraków. Chłopak, w którym pokładają tak wielkie nadzieje, nie potrafi pomóc rodzinie. Całymi dniami błąka się po obcym mieście, usiłując unikać esesmanów oraz Polaków i Ukraińców urządzających polowania na Żydów. Wstydzi się swojej bezradności, ogarnia go coraz większe poczucie beznadziejności i przerażenie. 

05.12.2017

„Przekwitający mak” Josef Gabriel


Josef i Manuel poznali się „w dyskotece dla ciot”[1] i szybko zostali parą. Po dwóch latach romansu u Manuela wystąpiły objawy AIDS. Próbował leczyć się w Niemczech, a potem wraz z kochankiem wyjechał do Meksyku, by ostatnie miesiące życia spędzić w rodzinnym domu (nie zdradzam tu akcji, od początku wiadomo, jaki będzie koniec). „Przekwitający mak” jest relacją z dziejów tej miłości, walki o odzyskanie zdrowia i wreszcie umierania. 

To także opowieść o odmienności kultur niemieckiej i meksykańskiej oraz o dyskryminacji homoseksualistów. Josef długo nie mówił rodzicom prawdy, przewidując, że nie pogodzą się z nią, a nawet jeśli pogodzą, zażądają od syna, by ukrywał swoje skłonności. Tymczasem on chciał jawnie opiekować się chorym przyjacielem. Dla odmiany krewni Manuela okazywali zakochanej parze wielką życzliwość, udzielili jej nawet ślubu. Oczywiście ślubu symbolicznego, bo oficjalny nie był możliwy. Okazywali życzliwość, ale drażnili schludnego Niemca niechlujstwem. Kobiety z tej rodziny nigdy nie sprzątały mieszkania, nie przeszkadzały im nawet leżące pod kuchennymi szafkami zdechłe myszy! 

26.11.2017

„Historia leśnych kochanków” Kazimierz Orłoś


Nie od razu polubiłam opowiadania Kazimierza Orłosia. Autor ten ma tendencję do tworzenia krótkich, niemal pozbawionych zaimków zdań oraz nadużywania równoważników zdań i myślników, przez co jego język wydawał mi się nieco toporny. Dopiero kiedy natrafiłam na „Drucianego lisa”, pomyślałam: „Jaki to poruszający, znakomity tekst!” – i od tej pory już nie miałam problemu z czytaniem Orłosia. Po przewróceniu ostatniej strony „Historii leśnych kochanków” zaliczyłam go do ulubionych pisarzy.

Czym mnie tak ujął? Doborem tematów, realizmem, wrażliwością, zwróceniem uwagi na krzywdę zwierząt, i to nie tylko psa i kota, ale też tych, którym mało kto współczuje: lisa, kuny, jenota, koników polnych, a nawet dżdżownicy. W opowiadaniu „Ból” pisze właśnie o wijącej się z bólu dżdżownicy, podpalanej przez rozbawione dziecko. Czasami bohater opowiadania ogranicza się do obserwacji, innym razem – tutaj jako przykład podam nauczyciela z „Drucianego lisa” – próbuje pomóc dręczonemu zwierzakowi, jednak naraża się tylko na niezrozumienie i szyderstwa. Mieszkańcy wsi nie są zdolni do litości, a ich okrucieństwo nie zna granic. 

25.11.2017

„Chimeryczny lokator” Roland Topor


Ogromnie lubię sięgać po książki takie jak „Dziecko Rosemary”, „W kleszczach lęku”, „Chimeryczny lokator”, czyli takie, których punktem wyjścia jest przeprowadzka bohatera do nowego domu lub mieszkania, gdzie dochodzi do tajemniczych wydarzeń. Główna postać jest zdezorientowana, przerażona, a my długo nie wiemy, czy naprawdę wszyscy sprzysięgli się przeciwko niej, czy też dziwne zjawiska są jedynie wytworem jej wyobraźni. Powieść o takiej konstrukcji oferuje czytelnikowi mnóstwo emocji, o ile oczywiście autor sprawnie operuje piórem i potrafi utworzyć klimat klaustrofobii.

19.11.2017

„Życie, motocykle i inne niemożliwe projekty” Katarina Bivald


Anette, bohaterka powieści Katariny Bivald pt. „Życie, motocykle i inne niemożliwe projekty”, przez dziewiętnaście lat samotnie wychowywała córkę. Teraz, kiedy Emma wyjeżdża na studia, nadopiekuńcza mama nie wie, czym zapełnić puste godziny. Posprzątać w szafie? A może raz jeszcze poodkurzać? Nie ma żadnych przyjaciół, jeśli nie liczyć tych z miejsca pracy, żadnych zainteresowań i marzeń. W końcu dochodzi do wniosku, że „Życie jest za krótkie, by być nudziarą”[1]. Postanawia częściej odwiedzać matkę mieszkającą w domu opieki, pomóc w przygotowaniach do Dnia Skogahammar, zapisać się na kurs jazdy motocyklem i znaleźć kochanka.

12.11.2017

„A jej oczy były niebieskie” Lisa Hågensen


Ostatnie trzy wieczory spędziłam z książką Lisy Hågensen „A jej oczy były niebieskie”. Jest to połączenie powieści obyczajowej z thrillerem, historia o czterdziestoletniej bibliotekarce Raili, która pod wpływem okoliczności stała się detektywem. Po rozstaniu z narzeczonym kobieta kupiła domek w odludnym zakątku Szwecji, sądząc, że będzie mogła spędzać tam spokojne urlopy. Szybko jednak zauważyła, że w tym pięknym miejscu dzieje się coś niesamowitego. W zachowaniu wielu sąsiadów widać agresję albo apatię. Staffan, który zabiega o jej względy, podobno maltretował swoją poprzednią żonę, jedna z matek w ogóle nie zajmuje się dziećmi, a Olofsson utrzymuje, że od lasu nadciąga coś złego.